Być jak Cartier-Bresson…

Centrum Warszawy, listopad. Nic dziwnego, że padało a niebo było zdecydowanie „nie zdjęciowe”. Szare i mokre dni potrafią być mimo wszystko całkiem fotogeniczne.

 


Ten kadr ostatecznie wybieram spośród kilkunastu wtedy zrobionych.

Street photography Mariusz Dmowski [ jakafota ]

Być jak Cartier-Bresson

Kałuża rozlała się niemal na całą szerokość przejścia. Ludzie omijali ją, próbując suchą nogą przeprawić się na drugą stronę ulicy. Z wyjątkiem tego mężczyzny, który nie zważając na nic, przybił do drugiego brzegu rozchlapując wodę.

Nie miałem zamiaru nawiązywać do jednego z najsłynniejszych zdjęć twórcy teorii decydującego momentu. Wszelkie skojarzenia nasunęły się już po fakcie.

A tu zdjęcia samego Mistrza.